Medytacja w buddyjskich szkołach zen stanowiła jedną z głównych praktyk. Termin zen (sanskr. dhyana; chiń. chan) oznacza medytację. Pierwszy Patriarcha zen w Chinach – Bodhidharma spędził ponoć osiem lat, siedząc przed ścianą w pozycji lotosu, chociaż okupił to stratą nóg, które (w interpretacji Agnieszki Kozyry) obumarły z powodu niewydolności krążenia . Ta forma praktyki przez wiele wieków budziła wśród mistrzów zen wiele kontrowersji. Pierwszy znany podręcznik do medytacji zen powstał dopiero w 1103 roku jako część przepisów regulujących życie mnichów zen w klasztorach . Krytykę zen siedzącego zapoczątkował Huineng powołując się na Sutrę Vimalakirtiego, jednak i on przyznał, że: nie myślcie, medytacja i najwyższa mądrość różnią się od siebie — one tworzą jedność [...]. Nie myślcie, iż medytacja rodzi najwyższą mądrość lub, że najwyższa mądrość skłania do medytacji. [...]Praktyka oświecenia nie kryje się w słownej argumentacji. Jeśli dyskutujesz, co jest pierwsze, medytacja czy najwyższa mądrość, oznacza to, że błądzisz.
Huineng zmienił poprzez swoją krytykę zazen (chiń. zuochan) sposób patrzenia na medytację siedzącą. Zmienił również wartość praktyki religijnej jakim stało się siedzenie zazen. W definiowaniu zuochan (zazen) nie przywiązywał wagi do wpływu samej pozycji siedzącego, ale na jakość medytacji: zuo (statyczne, unieruchomione ciało) oznacza, że myśl nie pojawia się jako coś zewnętrznego, niezależnie od okoliczności, bez najmniejszych zakłóceń. Chan (jap. zen, czyli medytacja) odnosi się do wewnętrznego wglądu w pierwotną naturę, czyli do uwolnienia od niewiedzy. [...] Zewnętrzne oddzielenie od formy jest unieruchomieniem, a pozostanie niewzruszonym wewnątrz jest medytacją.
Od założenia japońskiej szkoły sōtō, Dōgen przez wiele wieków postrzegany był jako mistrz siedzącej medytacji. Nie tylko pisał o siedzącej medytacji, ale przede wszystkim uważał, że siedząca medytacja jest oświeceniem: Jeżeli człowiek, choćby na krótką chwilę, zdoła na trzech rodzajach uczynków odcisnąć Pieczęć Buddy oraz praktykować siedzącą medytację w stanie najwyższego skupienia, wówczas cały świat prawa (cały wszechświat) stanie się Pieczęcią Buddy (oświeceniem), cała pustka (przestrzeń, cały wszechświat) stanie się Przebudzeniem. W ten sposób wszyscy buddowie przebywając w prawdziwym stanie (Stanie Buddy) zwiększają swoje uradowanie w Prawie i na nowo przyozdabiają Drogę Przebudzenia.
Nie ma różnicy między oświeconym i nieoświeconym w chwili, kiedy medytują na siedząco: A zatem teraz, gdy dzięki Pieczęci Buddy [urzeczywistnionej naszym ciałem] porzucamy dziesięć tysięcy spraw i skupiamy się na siedzącej medytacji, przekraczamy rozróżnienie między stanami ułudy i przebudzenia i bez względu na to, czy kroczymy ścieżką zwykłego człowieka czy przebudzonego, wykraczamy poza świat ograniczeń i wszelkich więzów, przyjmując i posługując się (żyjąc w i z) Wielkim Oświeceniem . Praktyka jest spełnieniem prawa Buddy . Najważniejszym elementem tej praktyki jest samotne siedzenie ze skrzyżowanymi nogami i prostym kręgosłupem (shikantaza). Praktyka ma również symboliczny wymiar, jest bowiem odbiciem czystego przekazu Dharmy przez Buddę Siakjamuniego. Nawet pozbawione refleksji religijnej i filozoficznej zazen nadal pozostaje oświeceniem.
Dōgen był krytycznie nastawiony do różnorodności praktyk buddyjskich. Chciał, za radą swojego chińskiego mistrza Ju-chinga, ograniczyć się do najprostszych i najskuteczniejszych metod. Rozważał nawet odrzucenie sutr jako zbędnych form praktyki. I jak podkreśla Heinrich Dumoulin , ironia losu sprawiła, że szkoła siedzącej medytacji rozwinęła się do postaci jednej z największych szkół zen w Japonii.
W rozdziale Shōbōgenzō zatytułowanym Sposób praktykowania siedzącej medytacji napisanym w 1243 roku, podobnie jak w Fukanzazengi z 1228 roku, Dōgen dokładnie opisuje jak powinna wyglądać siedząca medytacja.
Praktyką medytacji jest medytacja siedząca.
Do [praktykowania] siedzącej medytacji odpowiednie jest ciche miejsce. [Na miejscu siedzenia] należy położyć grubą matę. Niech do środka [owego miejsca] nie wpadają wiatr i dym, niech nie moczy go deszcz i rosa. Szanujcie miesce, [na którym siedzi] wasze ciało. Niegdyś mędrcy siadali na diamencie lub skale, wszyscy jednak kładli na nich grubo trawę. W miejscu, gdzie się siedzi, powinno być jasno. Za dnia i wieczorem nie powinno być w nim ciemno. Zimą powinno być w nim ciepło, latem zaś chłodno.
Powinniście porzucić wszelkie przywiązania, dać spocząć wszelkim sprawom. Nie myśli się [wówczas] o niczym dobrym, nie rozmyśla się o [czymś] złym. [Siedząca medytacja] nie jest umysłem i świadomością (nie polega na działaniu umysłu i świadomości), nie leży w pamięci, pojęciach cierpienia i rozkoszy oraz poszukiwaniu oświecenia. Nie pragnijcie zostać buddą. Musicie przekroczyć siedzenie i leżenie (codzienność). [Podczas praktykowania siedzącej medytacji] należy ograniczyć spożywanie pokarmów i przyjmowanie napojów. Musicie szanować upływający czas. Należy z zapałem oddawać się siedzącej medytacji, zupełnie jak gdyby gasiło się płomień palący się na [własnej] głowie. Piąty patriarcha z góry Huangmei nie czynił niczego innego, wciąż z zapałem oddawał się tylko siedzącej medytacji.
Podczas praktyki siedzącej medytacji należy założyć mniszą szatę. Powinno
się [też] położyć poduszkę, ale nie pod nogi [splecione w pozycji siedzącej medytacji], a od ich połowy do tyłu. Gdy tak uczynicie, pod złożonymi nogami będzie mata do siedzenia, a pod kręgosłupem poduszka. Oto sposób siedzenia podczas siedzącej medytacji [stosowany przez] buddów i patriarchów.
Dla Dōgena ta instrukcja jest wyrazem prostoty, jaką zen powinien się kierować. Spośród wielu różnych pozycji medytacyjnych właśnie ta podana przez Dōgena jest najkorzystniejsza ze względu na możliwość utrzymania długiej koncentracji bez rozproszenia oraz utrzymania czujności wzroku. Niemniej istotnym elementem takiej medytacji jest możliwość utrzymania równomiernego oddechu, który podobny jest do tego z ćwiczeń jogi i prowadzi do zachowania równowagi ciała i umysłu . Zgodnie z tradycją hinduską Dōgen skłaniał się do rozumienia pozycji ciała w religijnym sensie, to znaczy z jednej strony jako symboliczny przejaw prawa Dharmy, z drugiej natomiast jako nadprzyrodzonej mocy. Siedzenie w pozycji medytacyjnej jest najpotężniejszą ze wszystkich cielesnych pozycji .
Umysłowa postawa w czasie medytacji siedzącej została już opisana w powyższym cytacie, w którym akcentowana jest potrzeba pozbycia się wszelkich przywiązań. Inna wersja Fukanzazengi dodaje jeszcze mocny rozkaz: Nie usiłuj być Buddą . Dōgen nawiązuje tym zdaniem do koncepcji jedności praktyki i oświecenia. Przestrzega, że doświadczenie oświecenia nie jest jakąś szczególną, uroczystą chwilą, na którą należy czekać. Zazwyczaj ktoś, kto czeka na oświecenie przegapia je. Siedzenie w medytacji jest siedzeniem i nie posiada żadnego innego przeznaczenia. Wielu mistrzów zen określa stan siedzącej medytacji stanem nie-myślenia (fushiryo). Dōgen raczej świadomy niebezpieczeństwa takiego sformułowania akcentuje stan bez myślenia lub przed myśleniem (hishiryo), który jak zauważa Dumolin przewyższa stan myślenia (shiryo) jak i nie-myślenia . Tym samym Dōgen wskazuje na sposób praktyki, który ani nie akceptuje, ani nie neguje przedmiotów naszych myśli, pozostawiając świadomość zupełnie czystą. W ten sposób rzeczy są takie, jakie są.
W rozdziale O praktykowaniu drogi (Bendova) Dōgen zwraca uwagę na związek między ciałem i umysłem. Relacja ta decyduje o wadze siedzącej medytacji i jest nieodłącznym elementem nauczania zen. Prawo Buddy zawsze poucza, że ciało i umysł są jednym. Dlaczegóż zatem, kiedy to ciało rodzi się i umiera, umysł, odłączony od ciała, miałby nie rodzić się i nie umierać? Jeżeli są chwile, w których [ciało i umysł] są jednym i są chwile, w których jednym nie są, to nauczanie Buddy musi być zasadniczo fałszywe i puste . Bez jedności ciała i umysłu siedząca praktyka nie miałaby takiego znaczenia, ponieważ droga Buddy zazwyczaj związana jest z umysłem i łatwo jest ciało podporządkować umysłowi. Dōgen jednak się tego wystrzega.
Przebija się przez koncepcję siedzącej medytacji tendencja Dōgena do określenia praktyki religijnej jako samotnego zmagania się lub ascetycznego wyzwania. Łatwo można stać się Buddą, powstrzymując się od wszelkiego zła, nie przywiązując się do urodzin i śmierci, pracując z głębokim szacunkiem dla wszystkich żyjących istot, szanując tych, co w hierarchii są wyżej i tych, co niżej, bez nienawiści i pragnień, niepokoju i lamentów – taki właśnie jest Budda. I nie szukaj niczego poza tym.
Wytrwałość i siła, z jaką Dōgen przekazywał wiedzę o praktyce zazen stanowiła również podstawę do szybkiego i trwałego rozwoju szkoły sōtō. Pomimo zaniechania lektury Dōgena, adepci szkoły kierowani wskazówkami mistrza, utrzymywali niezmienną praktykę przez prawie 800 lat. Metoda siedzącej medytacji zapisana w krótkiej formie Uzasadnienia konieczności propagowania medytacji (Fukanzazengi) okazała się trwalsza od dużo atrakcyjniejszej metody dziwnych słów i niepojętych czynów .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz