Przypomniałem sobie o fragmencie z książki Agnieszki Kozyry Filozofia zen.
Musimy jednak pamiętać o tym, że poznanie wewnętrznej logiki koanów nie ma nic wspólnego z ‘oświeceniem’ – to, że analizujemy sądy paradoksowe, nie oznacza, że widzimy formę w ‘pustce’, i ‘pustkę’ w formie. Słowa mistrzów zen pozostają dla nas „,martwymi” słowami, a ich „ożywienie” musimy pozostawić mistrzom zen. Niemniej jednak próba wyrażania w słowach doświadczenia ‘oświecenia’ zasługuje na analizę. Dzięki analizie sądów paradoksowych w naukach mistrzów zen możemy poznać logikę opisu doświadczenia ‘oświecenia’ oraz jego metafizyczne konsekwencje.
Ten fragment z wprowadzenia do książki rozróżnia dwa światy świat rozumienia oświecenia i świat analizy języka. Być może te światy się nie przenikają, ale jakkolwiek nie spojrzymy ten drugi świat jest do zrozumienia, tyle że specyficznymi dla odpowiedniego świata narzędziami. Korzyść jaka wynika z poznania świata mistrzów zen dla studiujących sposobem analitycznym pozostaje niewiadomą, ponieważ na nic komu wiedzieć jak coś działa bez perspektywy wyuczenia się tego. Widzę jak działa, podziwiam, wzdycham, lecz nie jestem w stanie wejść do środka i rozeznać się.
Agnieszka Kozyra proponuje wesprzeć się na refleksji Nishidy i ufundować rozumienie zen na logice paradoksu, a w szczególności absolutnie sprzecznej samotożsamości. Moim zdaniem koncepcja absolutnie sprzecznej samotożsamości jest bardzo karkołomna, ponieważ zawiera w sobie dwie negacje różnego stopnia i pozornie tylko działającą relację zwrotną. Spróbuję w kolejnych artykułach opisać swoje rozumienie szczegółowo. Chciałbym zakończyć zapytaniem, czy warto rozdzielać te dwa światy i czy nie lepiej dla poznania stać się szaleńcem, który nie widzi różnicy, ale zaczyna dostrzegać nomen omen tożsamość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz